Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jednoślady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jednoślady. Pokaż wszystkie posty

5.3.10

Przebiśniegi

DSC09689-1
Wtorek, w ogródku przy Abramowskiego

DSC09695
Dzisiaj, plac Barlickiego

5.12.08

Punkt przełamania

Oto profil ulicy Piotrkowskiej, z dodatkiem Nowomiejskiej. Profil doskonale znamy i odczuwamy za każdym razem, kiedy przemierzamy Pietrynę na rowerze. Różnica wysokości między najniższym a najwyższym punktem wynosi 24 metry. 4,2 km od Wolności do Niepodległości. Jak widać najwyższy punkt znajduje się w rejonie skrzyżowania z ulicami Andrzeja i Tuwima czyli koło miejsca zwanego Pod Saspolem i obok Domu Buta.
Niewielu pamięta np. fakt, iż skrzyżowanie to było tematem reportażu Stefana Bratkowskiego opublikowanego w "Odgłosach" w 1958, w którym autor zweryfikował obserwacje innego reportera A. Brychta (opublikowane w periodyku "Współczesność") , iż Piotrkowska to śmierć, "kanał", rzeka brudu i nocnej zgnilizny, przeklęta ulica, demonicznie zła! Takimi rzeczami emocjonawli się czytelnicy pół wieku temu!
W niezwyczajnie pogodne wczoraj zatrzymałem się na tym punkcie przełamania, między podjazdem a zjazdem

Za co kocham Ł.? Między wieloma, za mima spod Domu Buta. No i za interesująco wyglądające Rowerzystki

Czerwone światło sprawia, że spotykamy się i wspónie wyczekujemy na zmianę, po to żeby po zapaleniu się zielonego rozstać się, zależnie od preferencji prędkościowych

Chwila po zapaleniu się zielonego światła: świetnie wystartowała Pani na zielonym holendrze (z przerzutkami, czyżby to ich zasługa), na drugim miejscu ze sporą stratą Dostawca pizzy, zaraz za nim Pan w białej kurtce i kaszkiecie, riksza to już inna kategoria wagowa

Mozolny podjazd, chwila spowolnienia - miejsce i czas na rozmowę telefoniczną

Zjazd pozwala na zajęcie się np. poprawieniem czapki

...jako że przy większej prędkości wiatr jest przykro odczuwalny

Można też wyjąć na światłach kanapkę i po ruszeniu zacząć ją spokojnie jeść

8.11.08

Sobotni hunt

Dziś relacja .skunk.a z jego wędrówki przez pewne senno-mleczne miasto...

Kiedy w sobotni poranek otworzyłem jedno oko i poczułem na źrenicy przejmujący chłód listopada byłem prawie pewien. Gdy otworzyłem drugie oko i wyjrzałem przez okno aby zobaczyć gęstą jak budyń mgłę - wiedziałem co będę dzisiaj robił. Czas na łowy ładnych rowerków.
Poszedłem do Śródmieścia piechotą po drodze zahaczając o kilka lokacji. Pod Realem ustawiono stanowisko dla rowerów - z tabliczką, niestety bez kamer dbających o bezpieczeństwo (żeby jeszcze ktoś się w nie gapił!). Na stojaku stał między innymi taki vintage:

Mimo, że park Poniatowskiego przyciąga raczej spokojem, a nie wzmożonym ruchem rowerowym, to tam dorwałem pierwszą zawodniczkę:

Dodatkowo w parku jak co dzień gromada młokosów łamała sobie karki i łokcie na świeżo wybudowanym torze dirtowym. Średnia wieku oscyluje wokół 12, a i szyku brakuje osobnikom ledwie oderwanym od cycka, toteż jedynie z kronikarskiego obowiązku:

Przejazd na skrzyżowaniu Mickiewicza/Kościuszki mimo, że oddany do użytku jakiś czas temu wciąż nie spełnia wymogów cywilizacji europejskiej odnośnie wysokości podjazdów. W dodatku ludność masowo kroczy po ścieżce, co daje się zauważyć przy okazji schnięcia farby.

Długi i bezowocny spacer Piotrkowską wart był zobaczenia tego widoku. Oto bowiem zapomniane przez łodzian stojaki na rowery (ktoś w ogóle pamięta, że to stojaki?) zapełniły się smukłymi jak osa krążownikami szos. Spięte ze sobą niczym w dzikim tangu zastygły na moment aby nie peszyć pobożnej ludności ludycznymi harcami.

Szkoda, że nie zainteresowały się swoim samotnym kolegą:

W międzyczasie raz na 20 minut śmigał ktoś interesujący, niestety zimno zmuszało do pośpiechu i jak na złość migawka nie chciała trafiać we właściwy moment.

W zimny dzień lepiej postać w cywilizowanych warunkach, nawet jako eksponat z poprzedniej epoki:

Mimo, że z silnikiem, to proszę zwrócić uwagę na stylową skrzynię do przewożenia pizzy. Pizzeria Presto ma dobre tradycje w krzewieniu dwukołowej propagandy, z innego lokalu pizzę dowozi kurier na kolarce, szeroko znany braci bywającej tu i ówdzie.

A oto przykład totalnego braku dbałości o swojego rumaka. Dzieci - nie próbujcie tego w domu!

I tak dotarliśmy do Manufaktury - łódzkiego wyznacznika miejskich trendów. Już przy wejściu knajpa Wook przypomina nam o ustroju jaki panuje w najludniejszym kraju świata:

Na koniec efekt półgodzinnego oczekiwania na cokolwiek ciekawego:

Zmarzłem, zgłodniałem, wydałem ostatnie pieniądze na zbytki. Czegoż nie robi się dla LodzCycleChic!

Tyle .skunk. Jestem pod wrażeniem... Ze swej strony dodam, iż zauważyłem tożsamość stojących rowerów (vintage i harcujące) z rowerami ujeżdżanymi (park Poniatowskiego i Manufaktura). To świadczy o kompletności Twojej relacji i potwierdza, że kierowałeś obiektyw na właściwe Osoby...

1.11.08

Nowinki?

W dzieciństwie wydawało mi się, że jeżeli coś się nazywa "motorower" to ma i pedały, i silnik, i na zmianę można używać tych dwóch napędów. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy w miarę spotykania kolejnych komarów i motorynek, przekonywałem się, że tam o jakimkolwiek poruszaniu pedałami nie ma mowy. Teraz na nasze ulice i ścieżki wracają różne pojazdy dla tych, którzy chcą lub muszą się oszczędzać, a jednocześnie nie chcą rezygnować z przyjemności jeżdżenia czymś lekkim. Oto Pan na rowerze elektrycznym - motorowerze, wyprodukowanym w Chinach.

Rower posiada silnik o mocy 250 W, akumulator 36 V 12 Ah; prędkość maksymalna 30 km/h, zasięg 50 km, kąt natarcia 5 stopni (chyba chodzi o nachylenie pod jakie na nim podjedziemy), ładowność 100 kg. Czas ładowania akumulatora od 4 do 8 godzin. A zatem, mało wygodna zabawka dla niechcących się pocić. Tylko dlaczego to akurat "Czerwone Trampki" jedzie na tym rowerze z silnikiem, a nie towarzysząca mu Kobieta, która musi się męczyć na "zwykłym" rowerze?
Jakby ktoś myślał o zakupie czegoś podobnego dla np. któregoś ze swoich rodziców, to nie trzeba się decydować na chińszczyznę. Ten, ten i ten są co najmniej składane w PL.