30.5.19
29.5.19
25.5.19
Bike (chic) FOREVER!
Znów na cholernym pasie ziemi niczyjej pomiędzy jezdniami arterii. Jedyna tego korzyść, że jest moment, żeby sięgnąć po smartfona. Ale miejsce nieprzyjazne, unikam stania tam jak mogę.
Dzisiaj spotkałem w Łodzi Mikaela Colville-Andersena. Człowieka, który przed ponad dziesięciu laty nas sprowokował do utworzenia Lodz Cycle Chic. Wreszcie zyskałem wpis do "Cycle Chic", przecudnego zbioru 368 fotografii wydanego w 2012.
Etykiety:
just cycle chic
19.5.19
Kolejne spotkanie na przeprawie
Ponownie na wyspie pomiędzy jezdniami alei Wieszcza. Jeden z ostatnich akcentów udanego wieczoru będącego podsumowaniem udanej soboty, która łodzianom rekompensowała straty spowodowane kapryśnym tegorocznym majem. Niezmiennie, jest coś elektryzującego w zestawieniu - nazwijmy to - wyjściowego stroju z szosą.
Etykiety:
Panie na rowerach,
przeprawa,
szosa,
wieczór
29.4.19
19.10.18
17.10.18
Październik, 10 lat później
W poniedziałek minęło 10 lat od publikacji pierwszego posta na LCC. Jakaś refleksja? Jak nam się zmieniła Łódź, a może także łodzianie, przez ten czas? Osiem z dziesięciu lat to rządy obecnej prezydent, która ma apetyt na dłużej.
Radykalnej zmiany nie widać. Oczywiście, przybyło wiele nowych budynków i dróg rowerowych, ale tych naprawdę fajnych (tak jak nasza prezydentka) jest niewiele: może Piłsudskiego pomiędzy Targową a Przędzalnianą. Coś więcej?
Jest jedna dobra wiadomość: trudno się spodziewać, żeby używającym rowerów się pogorszyło. Nie ma polityki rowerowej, nie ma tzw. oficera rowerowego czyli rzecznika interesów użytkowników rowerów, nie ma realizowanego krok po kroku skoordynowanego planu. W efekcie, brak takich miejsc i dróg, po których by się jeździło z "bananem na gębie".
Przez te dziesięć lat nie wydarzył się rzeczywisty skok jakościowy. Przesłanie końcowe z prezentacji sprzed pięciu lat pozostaje aktualne.
Do zobaczenia na ulicach.
Radykalnej zmiany nie widać. Oczywiście, przybyło wiele nowych budynków i dróg rowerowych, ale tych naprawdę fajnych (tak jak nasza prezydentka) jest niewiele: może Piłsudskiego pomiędzy Targową a Przędzalnianą. Coś więcej?
Jest jedna dobra wiadomość: trudno się spodziewać, żeby używającym rowerów się pogorszyło. Nie ma polityki rowerowej, nie ma tzw. oficera rowerowego czyli rzecznika interesów użytkowników rowerów, nie ma realizowanego krok po kroku skoordynowanego planu. W efekcie, brak takich miejsc i dróg, po których by się jeździło z "bananem na gębie".
Przez te dziesięć lat nie wydarzył się rzeczywisty skok jakościowy. Przesłanie końcowe z prezentacji sprzed pięciu lat pozostaje aktualne.
Do zobaczenia na ulicach.
Etykiety:
dziesięciolecie,
jesień,
łodzianki
18.9.17
5.6.17
2.6.17
Subskrybuj:
Posty (Atom)













