19.12.08

Torba z Panamy

OK. Dzień należy do tych z rodzaju najgorszych na jazdę na rowerze. Przeklęty mokry śnieg, kałuże na ulicach, to wszystko sprawiło, iż spodziewałem się że poszukiwanie rowerzystów będzie podobne do tropienia pantery śnieżnej. Co zrobiłem? Wpadłem na pomysł, by samemu dziś zaświadczyć o rowerowej elegancji. Tym bardziej, że wczoraj dotarł do mnie nowy nabytek-zabytek, dzięki ofiarnej pomocy Rafa i Brzeszcza, a dziś udało mi się namówić Śnieżynkę na zakup kaszkietu na moją niemałą głowę. I kiedy po wyjściu z galerii handlowej ustawiłem się do fotografii, zauważyłem gwałtowne poruszenie na twarzy Śnieżynki i idące za tym szybkie naciśnięcie spustu migawki:

Uparciuchy! Taka paskudna pogoda, a oni i tak wybierają się w drogę na ślicznych holendrach. Oczywiście doskoczyłem do Dwójki przypinającej swoje rowery do stojaka i poprosiłem o zapozowanie. Jak widać, On założył praktyczną pelerynę, Ona gorzej wyekwipowana (słowa uznania za wysoką wytrzymałość na ekstremalne warunki), ale za to jaki dodatek:

Panamski kogut!

2 komentarze:

Michał pisze...

Szaleńcy...

rodia pisze...

Haaaa to my! Ja bez roweru ale i tak by się nie nadał bo niebieski sportowy. Mam holendra, a jakże, ale wnosić go na trzecie piętro codziennie mi się nie chce. A dodatek przywiozłam koleżance prosto z Panamy.

Wspaniały blog :D