30.12.08

Breblebrox i gazelle gelria

Przedostatni słoneczny dzień w roku to znakomita okazja na zaaranżowane fotografie na holenderskiej klasyce, do których dała się przekonać moja Siostra.



A może ktoś z Was ma znajome, które ciekawie się ubierają i chciałyby zapozować na starych, eleganckich rowerach? Aktualnie szukam Pani w płaszczyku w kratę i najlepiej czerwonych butach.

9 komentarzy:

kotbert pisze...

Wow, Bre wygląda doskonale :)
Ja nie mam płaszczyka w kratę i czerwonych butów, ale mam dziwny rower, mogę udostępnić do sesji. Tylko nie wiem, czy się nada, bo to amerykański wzór raczej :]

Szprota pisze...

A rower Kotbert wygląda tak. To to cudownie wielkie ustrojstwo na pierwszym planie. Równie uroczej właścicielki nie udało mi się jeszcze sfotografować na rowerze.

wićka pisze...

Koniecznie trzeba! Rower rewelacja! No i Właścicielka posiada niezaprzeczalny urok osobisty. Czekamy na fotografie kotberta!

Szprota pisze...

Najpierw ją trzeba wygonić na chłód, mróz, poniewierkę i rower. Ale jak się zrobi cieplej, na pewno będzie najpierw słychać żałosny skrzyp, potem widać blask bijący od Kotbert, potem rowerzysko, a na końcu inkryminowaną.

kotbert pisze...

Och, czerwona się właśnie zrobiłam, choć nie w kratę. Przyprawię jeszcze mojemu skarbusiowi błotniki i możemy pohałasować w terenie. BTW on nie skrzypi (foch!), tylko wydaje odgłos ostrzenia kosy!

Szprota pisze...

Ściśle biorąc, jak opisywałam tu, "Kotbert jedzie godnie, skrzypiąc, kolebocąc błotnikiem i wydając dźwięki ostrzenia noża, jak również donośnego szurania, a wszystko to czyni z zachwytem na obliczu, które audiofonicznie można przedstawić tak."

meteor2017 pisze...

O, Breble :-)

@Kotbert - to załóż płaszczyk w kropy i zielone buty, też będzie dobrze ;-)

@Szprota - A szanowna szprota nie zapozuje? Hę?

kotbert pisze...

Płaszczyka w kropy NA PEWNO nie założę! :p

Szprota pisze...

Meteorze, Szprota zapozuje, jak aura zostanie przez nią uznana za znośną do ściągnięcia Maksyma z półpiętra. Chwilowo brakuje jej do tego co najmniej 15 stopni. Celsjusza.
No i kudy mi tam do szykowności Breble czy choćby Kotbert.