27.2.09

Męskie nakrycia głowy

A zatem... Wytłumaczenie jest takie, że ostatnimi dniami przestawiłem się na popołudniowo-wieczorno-nocny tryb życia i odwiedzałem przede wszystkim rejony po obu stronach Dworca Kaliskiego. Jedyne, co udało mi się zarejestrować, to pozostawienie przez Miasto dróg rowerowych i rowerzystów samym sobie, fundując nam możliwość jeżdżenia (?) po płynnym lodzie:

















Droga dla pieszych i rowerzystów przy Krzemienieckiej

Parę-paręnaście Osób, które spotykałem na drogach rowerowych, było w ten sposób przekonywanych, że jednak nie można jeździć na rowerze przez cały rok. Przynajmniej w Łodzi jest to trudne, gdy się staje przed alternatywą brodzenia i ślizgania albo złamania przepisów drogowych.

Na szczęście, z ratunkiem przypełzło przedwiośnie, a i dzielny HuBar wspaniale się dzisiaj znalazł wśród oryginalnie nakrytych Rowerzystów:
Pan w maciejówce, przypuszczalnie ten sam który znalazł się w Trójce najwyżej ocenionych, szykownych rowerzystów stycznia (potrzebna będzie dogrywka)

Nie mniej szykowny Rowerzysta w berecie

Summary (by brite): My apologies for the silence over the last days (it's hard to ride a bike on a melting snow), let me present you some cyclists in a chic head gear. Of course the cyclists of Lodz, the most elegant in Poland.

1 komentarz:

lavinka pisze...

Ostatnio jakas moda, na berety, zwłaszcza te z antenką ;)