
Radykalnej zmiany nie widać. Oczywiście, przybyło wiele nowych budynków i dróg rowerowych, ale tych naprawdę fajnych (tak jak nasza prezydentka) jest niewiele: może Piłsudskiego pomiędzy Targową a Przędzalnianą. Coś więcej?

Jest jedna dobra wiadomość: trudno się spodziewać, żeby używającym rowerów się pogorszyło. Nie ma polityki rowerowej, nie ma tzw. oficera rowerowego czyli rzecznika interesów użytkowników rowerów, nie ma realizowanego krok po kroku skoordynowanego planu. W efekcie, brak takich miejsc i dróg, po których by się jeździło z "bananem na gębie".

Przez te dziesięć lat nie wydarzył się rzeczywisty skok jakościowy. Przesłanie końcowe z prezentacji sprzed pięciu lat pozostaje aktualne.

Do zobaczenia na ulicach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz